czwartek, 10 grudnia 2009

Coś o miłości

I co napiszesz o miłości?
Czuje ją
Całym sercem
Całą duszą swą…

I co dalej z nią?
Tego nie wiem
Głupi jestem
Wiele chcę
Lecz nie wiele mogę zrobić…

A co Ci jest?
W swoich oczach słabnę
Wielu rzeczy pragnę
Lecz czy dam radę?
Tego nie wiem
Wielu nic nie wie
Wiem ze nic nie wiem
Jak to ktoś powiedział
Lecz on wiele wiedział
Daleko myślami leciał.

Ja, choć miał bym wiedzę największą
Miał bym problem ze sprawą najistotniejszą
Bo miłość trudno jest opisać słowami
Ją opisuje się zachowaniem i czynami…

A więc dlaczego martwię się?
Bo czegoś wielkiego chcę
A nie wiem czy dam rady
Nie wiem jak w przyszłość się wprowadzić.

I choć latam po błękitnym niebie
Wącham kwiaty najwonniejsze
Wciąż nie odnajduje siebie
Może ja nic nie wiem jeszcze.

Kiedy więc Świata się nauczę?
Kiedy niepokój z siebie wyrzucę?
Kiedy normalnie będę mógł żyć?
Kiedy spokojnie będę mógł śnić?

Czy prawdziwy jestem?
Czy jeszcze się odnajdę?
Czy już odnajdywać się zacząłem?
Czy dopiero zacznę?
A może całe życie jest pytaniem…
Tylko, kto odpowie na nie?
Może jeden drugiemu pomorze
I w końcu będzie wszystko dobrze…
Lecz któż to wie
Na tym Świecie wszystko może zdarzyć się
Raz będziesz wąchał kwiaty
Raz poczujesz się zatarty…

Raz z górki będziesz biegł
Raz potkniesz się
I staczając się powoli
Opamiętasz się, co robisz!

Ale nie martw się takie jest życie
Nie zawsze przetrwa marzyciel
Lecz gdy mu się poszczęści
Bardzo daleko zaleci.

Może i dla Ciebie coś dobrego zrobi
W końcu miłość życie w jego sercu żłobi
Bo przeważnie marzyciele sercem się kierują
Lecz by marzenia spełnić wsparcia potrzebują.

Marzyciel, gdy jest sam szybko zginie
Chyba, że z wielkiej siły słynie
Gdy silny jest sercowo
Gdy moc ma duchową.

Czasem jak kameleon w każde otoczenie się wtopi
I pomyśli co tu dobrego mógłby zrobić
Czasem jak pyłek się osadzi
I nikomu nie będzie wadził.

A czasem jak drań gdzieś wparuje
I kawałek życia zmarnuje
Tak
Niektórych marzycieli trzeba się strzec
Trzeba czujne dusze i otwarte oczy mieć.

Musimy nauczyć się
Odróżniać dobro od zła
Tak czasem błędy popełniam i ja
Lecz na takich błędach powinniśmy się uczyć
Czasem pomyśl i nie wstydź się wzruszyć.

Potraktuj duszę i serce
Jak piękną rzeźbę
Pokarz jej dobro-nadawaj kształt
Na niej oprzyj swój Świat…
Bo to jest najpiękniejsze w naszym Świecie
Gdy marzenia spełniał będziesz
Będziesz mógł polecieć
Wolny jak ptak, i wszystko będziesz wiedzieć…
A Miłość
Która daje Ci szczęśliwość
Ona zawsze pozostanie
Bo miłość to nie wyczekiwanie

Miłość prawdziwa, gdy zapłonie
To już nie utonie
Ani w smutku ani w złości
Ani rozterce ni w chwili słabości

Bo miłości nie wolno wypuszczać z serca
Gdy to zrobisz będziesz jak morderca
Miłość sama się pogłębia
Tylko chcieć tego trzeba.

Czasem smutek
Czasem złość
Czasem masz już bólu dość
Jednak cierpliwi skarby odkrywają
Nie zmęczą się, gdy trochę poczekają.

A jednak w samotności
Która przeszywa aż do kości
Nie dajesz rady ze swą głową
Jesteś Bąbą zegarową

Bo brakuje Ci serca drugiego
Brakuje ciepła przyjemnego
Brakuje głosu Najpiękniejszego
Brakuje Ci siebie samego.

Bo jeśli by w słowach pisać o miłości
Może by i wyszło dla niektórego jegomości
Czujesz, że nie ma Ciebie
Gdy nie ma Jej
Czujesz, że nie ma serca
Że nie masz duszy swej
Czujesz samotność
Co przeradza się w złość
Bo może dziać się coś
Czegoś Ci brakuje
Czujesz niepokoje
A gdy rano wstaniesz
To byle jak dzień zaczniesz
Bo to nie to samo, co w bliskości
Właśnie tak jest w samotności.

Brak komentarzy: