Oczy niebieskie…
Podaruj mi
-Spojrzenie anielskie
Ono ciągle w myślach tkwi.
Właśnie teraz
Gdy nie ma Ciebie
Nie ma i mnie
Było tak nie raz
Z sobą zabrałaś serce me
Bez Ciebie nie widzę siebie.
Moim życiem jesteś Ty
Nie raz w oku zakręcą się łzy
Bo serce moje zabrałaś
I tam daleko odjechałaś.
Tylko niektóre sny
Pocieszeniem są
W nich mogę podziwiać
Piękno oczu Twych
One są radością mą.
Przyjdź, więc w moim śnie
I podaruj spojrzenie swe
Ja do Ciebie się uśmiechnę
I do tańca wezmę.
Przyjdź…
czwartek, 10 grudnia 2009
Razem
Rozczesywać Twoje włosy
Dłońmi swoimi
Pieścić myśli
Słowami pięknymi.
Usta i Ciało Twoje całować
Ich smakiem się delektować
Uśmiechając się do siebie
Latalibyśmy po niebie.
Jednak nie ma Ciebie
Przy Tobie nie ma mnie
Czasem tylko we śnie
Obejmujemy siebie.
Ale już nie długo
Już za kilka dni
Nie będzie nam już smutno
Nie będą potrzebne sny.
Bo one realnymi się staną
Będziemy w końcu obok siebie
Problemy z tyłu zostaną
A my będziemy latać ponad chmurami
Po błękitnym niebie…
Dłońmi swoimi
Pieścić myśli
Słowami pięknymi.
Usta i Ciało Twoje całować
Ich smakiem się delektować
Uśmiechając się do siebie
Latalibyśmy po niebie.
Jednak nie ma Ciebie
Przy Tobie nie ma mnie
Czasem tylko we śnie
Obejmujemy siebie.
Ale już nie długo
Już za kilka dni
Nie będzie nam już smutno
Nie będą potrzebne sny.
Bo one realnymi się staną
Będziemy w końcu obok siebie
Problemy z tyłu zostaną
A my będziemy latać ponad chmurami
Po błękitnym niebie…
Jesienny spacer
Muzyka gra do ucha
Pod nogami plucha
Na niebie chmury
Gwiazdy przysłaniają
Ponurość.
-I radość
Bo aleja jest złota
I już nie widać pod nogami błota
Lipa liście zrzuciła
I wszystko pozłociła.
Jaki bogaty widok
Przy światłach latarni po zmroku
Gdzie piękna melodia dotrzymuje kroku
Gdzie lipa
Ta , co latem pachnąca
Dziś w jesienną noc
Daje dla myśli tyle gorąca
Piękna ta lipa…
Pod nogami plucha
Na niebie chmury
Gwiazdy przysłaniają
Ponurość.
-I radość
Bo aleja jest złota
I już nie widać pod nogami błota
Lipa liście zrzuciła
I wszystko pozłociła.
Jaki bogaty widok
Przy światłach latarni po zmroku
Gdzie piękna melodia dotrzymuje kroku
Gdzie lipa
Ta , co latem pachnąca
Dziś w jesienną noc
Daje dla myśli tyle gorąca
Piękna ta lipa…
Pożegnanie
To już chwile ostatnie
Serce już tęskni
Za chwilę on sam zostanie
Ona pojedzie za horyzontu otchłanie.
Nie płacz otrzyj swe łzy
One nie potrzebne są ci
Szybko zleci tych kilkanaście dni
I znów wszystko zacznie być piękne
Będziesz wąchał róże dzikie i bzy.
Ale niestety jest myśl codzienna
Bez Niej ciemniejsze są noce
W dzień nie tak jasne Słońce
Każda z tych chwil
Spędzonych z Ukochaną
Jest bezcenna…
Serce już tęskni
Za chwilę on sam zostanie
Ona pojedzie za horyzontu otchłanie.
Nie płacz otrzyj swe łzy
One nie potrzebne są ci
Szybko zleci tych kilkanaście dni
I znów wszystko zacznie być piękne
Będziesz wąchał róże dzikie i bzy.
Ale niestety jest myśl codzienna
Bez Niej ciemniejsze są noce
W dzień nie tak jasne Słońce
Każda z tych chwil
Spędzonych z Ukochaną
Jest bezcenna…
Tęsknota
Patrzę przed siebie
Tam nie ma Ciebie
Wokoło się rozglądam
Po chwili na zdjęcie spoglądam.
Tylko tu mogę zobaczyć Ciebie
I znów za chwilę
Smutek się za mnie weźmie
I znów zmienię minę.
Ciężko jest żyć z dala od Perełki
Moje serce zżera smutek wielki
Myśli Krążą gdzieś daleko
A na duszy jest ciężko.
Nie ma innego Świata niż ten
Szkoda, że snem był ten sen
Sen, gdy razem szliśmy wśród zieleni
Nie przeszkadzało nam nic w najbliższej przestrzeni.
Tylko my uśmiechnięci i ład przestrzeni
Razem idziemy zadowoleni
Z tego, że mamy siebie
Że razem możemy patrzyć w gwiazdy na niebie.
Jednak ranek nadchodzi
Jasność ze snu pięknego budzi
I znów idę w śród tych samych ludzi
W życie, które powoli mnie nudzi.
Ile bym za jedną sprawę dał
Gdybym Ciebie obok siebie miał
Dałbym wszystko, czego zapragniesz
A ileż ja otrzymuję
Ty mi tyle szczęścia i serca dajesz
Miłości , bardzo Ci dziękuję.
I dalej dni mijają
Lecz mało wartości w sobie mają
Bez ciebie wszystko traci wartości
Bez Ciebie nic nie ma takiej piękności.
Otoczenie całe w szarości
Serce bije w bezsilności
Gdy nie ma Ciebie
Me oczy nie widzą gwiazd na niebie.
Moje serce zostało uszczęśliwione
Jednak, gdy jest od Twego serca oddalone
Czuje się jak poranione
Dusza, serce, myśli są stęsknione.
I tyko, gdy przez tych kilka dni
Mogę być przy Tobie o Tobie śnić
Tylko wtedy chce się żyć
Serce może wtedy mocniej bić.
Marzę o dalszym życiu
W bliskości
W całości
W naszej silnej Miłości.
Tam nie ma Ciebie
Wokoło się rozglądam
Po chwili na zdjęcie spoglądam.
Tylko tu mogę zobaczyć Ciebie
I znów za chwilę
Smutek się za mnie weźmie
I znów zmienię minę.
Ciężko jest żyć z dala od Perełki
Moje serce zżera smutek wielki
Myśli Krążą gdzieś daleko
A na duszy jest ciężko.
Nie ma innego Świata niż ten
Szkoda, że snem był ten sen
Sen, gdy razem szliśmy wśród zieleni
Nie przeszkadzało nam nic w najbliższej przestrzeni.
Tylko my uśmiechnięci i ład przestrzeni
Razem idziemy zadowoleni
Z tego, że mamy siebie
Że razem możemy patrzyć w gwiazdy na niebie.
Jednak ranek nadchodzi
Jasność ze snu pięknego budzi
I znów idę w śród tych samych ludzi
W życie, które powoli mnie nudzi.
Ile bym za jedną sprawę dał
Gdybym Ciebie obok siebie miał
Dałbym wszystko, czego zapragniesz
A ileż ja otrzymuję
Ty mi tyle szczęścia i serca dajesz
Miłości , bardzo Ci dziękuję.
I dalej dni mijają
Lecz mało wartości w sobie mają
Bez ciebie wszystko traci wartości
Bez Ciebie nic nie ma takiej piękności.
Otoczenie całe w szarości
Serce bije w bezsilności
Gdy nie ma Ciebie
Me oczy nie widzą gwiazd na niebie.
Moje serce zostało uszczęśliwione
Jednak, gdy jest od Twego serca oddalone
Czuje się jak poranione
Dusza, serce, myśli są stęsknione.
I tyko, gdy przez tych kilka dni
Mogę być przy Tobie o Tobie śnić
Tylko wtedy chce się żyć
Serce może wtedy mocniej bić.
Marzę o dalszym życiu
W bliskości
W całości
W naszej silnej Miłości.
Miłość
Jak motyl przyleciałaś
Na sercach jak na kwiatach wylądowałaś
Dużo szczęścia dałaś
W końcu nas odnalazłaś
Jak sznurki związałaś
Świat pokolorowałaś
Woń nową pod nosy przywiałaś
Myśli szczere powyrabiałaś
O Tobie marzyłem
O Tobie śniłem
Teraz zobaczyłem
Jak młody byłem
A Ty mi wybaczyłaś
Znów spojrzenia przywróciłaś
Nie te młodzieńcze
Lecz o wiele szczersze
Teraz Dwa Serca są szczęśliwe
Będą zawsze uczciwe
Będą zawsze sobie ufały
Będą razem tym szczęściem się napawały
Nie ma silniejszego
Od miłości uczucia prawdziwego
Nie ma Piękniejszego
Od ogrodu naszego
Od ogrodu różanego
Od delikatnie pachnącego
Nie ma pocałunku słodszego
Nie ma ciepła cieplejszego
Szanować trzeba to uczucie
Niech patrzą ludzie
Na serca w miłości żyjące
Po kwiecistej łące latające.
Na sercach jak na kwiatach wylądowałaś
Dużo szczęścia dałaś
W końcu nas odnalazłaś
Jak sznurki związałaś
Świat pokolorowałaś
Woń nową pod nosy przywiałaś
Myśli szczere powyrabiałaś
O Tobie marzyłem
O Tobie śniłem
Teraz zobaczyłem
Jak młody byłem
A Ty mi wybaczyłaś
Znów spojrzenia przywróciłaś
Nie te młodzieńcze
Lecz o wiele szczersze
Teraz Dwa Serca są szczęśliwe
Będą zawsze uczciwe
Będą zawsze sobie ufały
Będą razem tym szczęściem się napawały
Nie ma silniejszego
Od miłości uczucia prawdziwego
Nie ma Piękniejszego
Od ogrodu naszego
Od ogrodu różanego
Od delikatnie pachnącego
Nie ma pocałunku słodszego
Nie ma ciepła cieplejszego
Szanować trzeba to uczucie
Niech patrzą ludzie
Na serca w miłości żyjące
Po kwiecistej łące latające.
Coś o miłości
I co napiszesz o miłości?
Czuje ją
Całym sercem
Całą duszą swą…
I co dalej z nią?
Tego nie wiem
Głupi jestem
Wiele chcę
Lecz nie wiele mogę zrobić…
A co Ci jest?
W swoich oczach słabnę
Wielu rzeczy pragnę
Lecz czy dam radę?
Tego nie wiem
Wielu nic nie wie
Wiem ze nic nie wiem
Jak to ktoś powiedział
Lecz on wiele wiedział
Daleko myślami leciał.
Ja, choć miał bym wiedzę największą
Miał bym problem ze sprawą najistotniejszą
Bo miłość trudno jest opisać słowami
Ją opisuje się zachowaniem i czynami…
A więc dlaczego martwię się?
Bo czegoś wielkiego chcę
A nie wiem czy dam rady
Nie wiem jak w przyszłość się wprowadzić.
I choć latam po błękitnym niebie
Wącham kwiaty najwonniejsze
Wciąż nie odnajduje siebie
Może ja nic nie wiem jeszcze.
Kiedy więc Świata się nauczę?
Kiedy niepokój z siebie wyrzucę?
Kiedy normalnie będę mógł żyć?
Kiedy spokojnie będę mógł śnić?
Czy prawdziwy jestem?
Czy jeszcze się odnajdę?
Czy już odnajdywać się zacząłem?
Czy dopiero zacznę?
A może całe życie jest pytaniem…
Tylko, kto odpowie na nie?
Może jeden drugiemu pomorze
I w końcu będzie wszystko dobrze…
Lecz któż to wie
Na tym Świecie wszystko może zdarzyć się
Raz będziesz wąchał kwiaty
Raz poczujesz się zatarty…
Raz z górki będziesz biegł
Raz potkniesz się
I staczając się powoli
Opamiętasz się, co robisz!
Ale nie martw się takie jest życie
Nie zawsze przetrwa marzyciel
Lecz gdy mu się poszczęści
Bardzo daleko zaleci.
Może i dla Ciebie coś dobrego zrobi
W końcu miłość życie w jego sercu żłobi
Bo przeważnie marzyciele sercem się kierują
Lecz by marzenia spełnić wsparcia potrzebują.
Marzyciel, gdy jest sam szybko zginie
Chyba, że z wielkiej siły słynie
Gdy silny jest sercowo
Gdy moc ma duchową.
Czasem jak kameleon w każde otoczenie się wtopi
I pomyśli co tu dobrego mógłby zrobić
Czasem jak pyłek się osadzi
I nikomu nie będzie wadził.
A czasem jak drań gdzieś wparuje
I kawałek życia zmarnuje
Tak
Niektórych marzycieli trzeba się strzec
Trzeba czujne dusze i otwarte oczy mieć.
Musimy nauczyć się
Odróżniać dobro od zła
Tak czasem błędy popełniam i ja
Lecz na takich błędach powinniśmy się uczyć
Czasem pomyśl i nie wstydź się wzruszyć.
Potraktuj duszę i serce
Jak piękną rzeźbę
Pokarz jej dobro-nadawaj kształt
Na niej oprzyj swój Świat…
Bo to jest najpiękniejsze w naszym Świecie
Gdy marzenia spełniał będziesz
Będziesz mógł polecieć
Wolny jak ptak, i wszystko będziesz wiedzieć…
A Miłość
Która daje Ci szczęśliwość
Ona zawsze pozostanie
Bo miłość to nie wyczekiwanie
Miłość prawdziwa, gdy zapłonie
To już nie utonie
Ani w smutku ani w złości
Ani rozterce ni w chwili słabości
Bo miłości nie wolno wypuszczać z serca
Gdy to zrobisz będziesz jak morderca
Miłość sama się pogłębia
Tylko chcieć tego trzeba.
Czasem smutek
Czasem złość
Czasem masz już bólu dość
Jednak cierpliwi skarby odkrywają
Nie zmęczą się, gdy trochę poczekają.
A jednak w samotności
Która przeszywa aż do kości
Nie dajesz rady ze swą głową
Jesteś Bąbą zegarową
Bo brakuje Ci serca drugiego
Brakuje ciepła przyjemnego
Brakuje głosu Najpiękniejszego
Brakuje Ci siebie samego.
Bo jeśli by w słowach pisać o miłości
Może by i wyszło dla niektórego jegomości
Czujesz, że nie ma Ciebie
Gdy nie ma Jej
Czujesz, że nie ma serca
Że nie masz duszy swej
Czujesz samotność
Co przeradza się w złość
Bo może dziać się coś
Czegoś Ci brakuje
Czujesz niepokoje
A gdy rano wstaniesz
To byle jak dzień zaczniesz
Bo to nie to samo, co w bliskości
Właśnie tak jest w samotności.
Czuje ją
Całym sercem
Całą duszą swą…
I co dalej z nią?
Tego nie wiem
Głupi jestem
Wiele chcę
Lecz nie wiele mogę zrobić…
A co Ci jest?
W swoich oczach słabnę
Wielu rzeczy pragnę
Lecz czy dam radę?
Tego nie wiem
Wielu nic nie wie
Wiem ze nic nie wiem
Jak to ktoś powiedział
Lecz on wiele wiedział
Daleko myślami leciał.
Ja, choć miał bym wiedzę największą
Miał bym problem ze sprawą najistotniejszą
Bo miłość trudno jest opisać słowami
Ją opisuje się zachowaniem i czynami…
A więc dlaczego martwię się?
Bo czegoś wielkiego chcę
A nie wiem czy dam rady
Nie wiem jak w przyszłość się wprowadzić.
I choć latam po błękitnym niebie
Wącham kwiaty najwonniejsze
Wciąż nie odnajduje siebie
Może ja nic nie wiem jeszcze.
Kiedy więc Świata się nauczę?
Kiedy niepokój z siebie wyrzucę?
Kiedy normalnie będę mógł żyć?
Kiedy spokojnie będę mógł śnić?
Czy prawdziwy jestem?
Czy jeszcze się odnajdę?
Czy już odnajdywać się zacząłem?
Czy dopiero zacznę?
A może całe życie jest pytaniem…
Tylko, kto odpowie na nie?
Może jeden drugiemu pomorze
I w końcu będzie wszystko dobrze…
Lecz któż to wie
Na tym Świecie wszystko może zdarzyć się
Raz będziesz wąchał kwiaty
Raz poczujesz się zatarty…
Raz z górki będziesz biegł
Raz potkniesz się
I staczając się powoli
Opamiętasz się, co robisz!
Ale nie martw się takie jest życie
Nie zawsze przetrwa marzyciel
Lecz gdy mu się poszczęści
Bardzo daleko zaleci.
Może i dla Ciebie coś dobrego zrobi
W końcu miłość życie w jego sercu żłobi
Bo przeważnie marzyciele sercem się kierują
Lecz by marzenia spełnić wsparcia potrzebują.
Marzyciel, gdy jest sam szybko zginie
Chyba, że z wielkiej siły słynie
Gdy silny jest sercowo
Gdy moc ma duchową.
Czasem jak kameleon w każde otoczenie się wtopi
I pomyśli co tu dobrego mógłby zrobić
Czasem jak pyłek się osadzi
I nikomu nie będzie wadził.
A czasem jak drań gdzieś wparuje
I kawałek życia zmarnuje
Tak
Niektórych marzycieli trzeba się strzec
Trzeba czujne dusze i otwarte oczy mieć.
Musimy nauczyć się
Odróżniać dobro od zła
Tak czasem błędy popełniam i ja
Lecz na takich błędach powinniśmy się uczyć
Czasem pomyśl i nie wstydź się wzruszyć.
Potraktuj duszę i serce
Jak piękną rzeźbę
Pokarz jej dobro-nadawaj kształt
Na niej oprzyj swój Świat…
Bo to jest najpiękniejsze w naszym Świecie
Gdy marzenia spełniał będziesz
Będziesz mógł polecieć
Wolny jak ptak, i wszystko będziesz wiedzieć…
A Miłość
Która daje Ci szczęśliwość
Ona zawsze pozostanie
Bo miłość to nie wyczekiwanie
Miłość prawdziwa, gdy zapłonie
To już nie utonie
Ani w smutku ani w złości
Ani rozterce ni w chwili słabości
Bo miłości nie wolno wypuszczać z serca
Gdy to zrobisz będziesz jak morderca
Miłość sama się pogłębia
Tylko chcieć tego trzeba.
Czasem smutek
Czasem złość
Czasem masz już bólu dość
Jednak cierpliwi skarby odkrywają
Nie zmęczą się, gdy trochę poczekają.
A jednak w samotności
Która przeszywa aż do kości
Nie dajesz rady ze swą głową
Jesteś Bąbą zegarową
Bo brakuje Ci serca drugiego
Brakuje ciepła przyjemnego
Brakuje głosu Najpiękniejszego
Brakuje Ci siebie samego.
Bo jeśli by w słowach pisać o miłości
Może by i wyszło dla niektórego jegomości
Czujesz, że nie ma Ciebie
Gdy nie ma Jej
Czujesz, że nie ma serca
Że nie masz duszy swej
Czujesz samotność
Co przeradza się w złość
Bo może dziać się coś
Czegoś Ci brakuje
Czujesz niepokoje
A gdy rano wstaniesz
To byle jak dzień zaczniesz
Bo to nie to samo, co w bliskości
Właśnie tak jest w samotności.
